Na specjalne życzenie Korasa obiecany odcinek z Martinem. No, wygląda on troszkę inaczej niż to planowałem, ale w końcu Lechowicza jest tak pełno w całym internecie, że na jego niedostatek ciężko narzekać.
Nie bardzo wiedząc jakim sposobem, wpędziłem się w mini-serię odcinków z których każdy kolejny ściśle wiąże się z poprzednim. Może od strony słuchacza nie jest to aż tak widoczne, ale to już drugi odcinek z tej serii. Jego część została przyspieszona specjalnie dla Maćka, który słucha podcastów w zwiększonym tempie.
Ojej, jak opisać ten odcinek? Ot, to po prostu krótkie nagranie okołokulinarne na kilka głosów. Bez konkretnego tematu, bez mądrych, poważnych rzeczy. Ale kto powiedział, że podcasty muszą rozwijać?
Jest! W końcu odcinek wanienny! A może już kiedyś nagrywałem coś z wanny? Nie pamiętam. W każdym razie usłyszycie o tym, jak można dowiedzieć się jak wygląda chłopak, a potem zadzwonił do mnie dobrze wam znany ktoś.